Anna Kornecka: obrońmy wodór przed lokalną polityką
„Dużo się dzieje wokół wodoru i z pewnych projektów podmioty wycofują się. Jednak jeżeli chodzi akurat o rynek niemiecki czy polski, to w ostatnim czasie widzimy intensyfikację projektów wodorowych i ich ponowną weryfikację” – komentuje Anna Kornecka, prezes spółki Hydro Sanok. Jak tłumaczy, najważniejszym wyzwaniem pozostaje obrona racjonalnych inwestycji przed atakami politycznymi.
W Sanoku trwa przeciąganie wokół jednej z najambitniejszych samorządowych inwestycji energetycznych w Polsce. Obecnie trwa samorządowy impas, blokujący rozwój lokalnej energetyki. Sedno sprawy jest zaskakująco proste: bez zgody rady miasta na przekazanie gruntów inwestycja nie ruszy. A tej zgody – jak dotąd – nie ma.
– Ratuję ten projekt przed czarnymi chmurami, które zgromadziły się nad nim w Sanoku z powodów politycznych – tłumaczy Anna Kornecka w rozmowie z Portalem Samorządowym. Dziś około 70 proc. ciepła w Sanoku pochodzi z węgla, co oznacza wysokie koszty – zarówno finansowe, jak i środowiskowe. Dywersyfikacja wykorzystywać ma „zielone” źródła energii: fotowoltaikę i wodór powstający z nadwyżek energii. To właśnie ten pierwiastek budzi największe polityczne emocje. – Wodór jest u nas produktem ubocznym, a nie głównym celem inwestycji – podkreśla Kornecka. Równocześnie, to właśnie wykorzystanie wodoru ma zwiększać opłacalność projektu.
Do politycznej niezgody dochodzi w czasie, w którym wodór odgrywać będzie coraz większą rolę w przemyśle, a Polska jest jednym z największych producentów tego pierwiastka w Europie. Konsultacje, rozmowy z ekspertami, ani prezentacja danych nie przekonały do tej pory większości radnych. Teraz spółka stawia na inne podejście: budowę poparcia społecznego.
Cały artykuł przeczytać można klikając w ten link.

Jeszcze nie ma komentarzy