Lepszy biznes. A nasza chata z kraja?
160 tysięcy ludzi w Krakowie pracuje w korporacjach lub jest z nimi bezpośrednio związanych. To ogromny atut miasta, ale i potencjalne zagrożenie. Brakuje ludzi, brakuje talentów – o tym rozmawialiśmy podczas kolejnego spotkania w gościnnym Herbewie.
Kameralne spotkanie Stowarzyszenia Lepszy Kraków odbyło się pod hasłem „Lepszy Biznes”. Dedykowaliśmy je przyszłości Krakowa jako centrum działalności międzynarodowych korporacji oraz współpracy między sektorem usług dla biznesu a lokalnymi przedsiębiorcami i społecznością akademicką.
Dyskusję prowadził Paweł Suliński (Head of Finance Common Shared Service at Hitachi Energy), pytając: – Gdzie dziś biznesowo jest Kraków?
Prof. Stanisław Mazur, rektor Uniwersytetu Ekonomicznego i inicjator powstania Stowarzyszenia Lepszy Kraków: – Nasze miasto traci obecnie około 800 milionów złotych. To efekt regulacji władz centralnych. Miasto mocno się zadłuża, a koszty obsługi tego długu rosną. W efekcie Kraków traci zdolność do rozwoju – po opłaceniu rachunków zostaje „na zero”. Przy tym szybko rośnie sektor usług dla biznesu. To dobrze, ale rodzi to problemy: brakuje pracowników, a Ukraińcy powoli znikają z rynku pracy. Brakuje też ambitnego, strategicznego myślenia. Kraków jest przy tym jednym z najszybciej starzejących się miast w Europie. Za 10–15 lat średnia wieku przekroczy 50 lat. W takim mieście inaczej projektuje się komunikację, a nawet cykle świateł na przejściach. Mamy potencjał, ale sam Wawel i Sukiennice nie uczynią z nas metropolii. W światowych rankingach jesteśmy w czwartej lidze. W „Weselu” Wyspiańskiego pada hasło, że „nasza chata z kraja”. Jeśli nie będziemy się adaptować do zmian na świecie, wypadniemy ze ścieżki rozwoju i zostaniemy w tej czwartej lidze.
Paweł Suliński: – Udział sektora korporacyjnego w budżecie jest ogromny. Jeśli te firmy wyjadą z Krakowa, mamy poważny problem. Do tego w ciągu ostatnich lat liczba studentów spadła z 220 tysięcy do 130 tysięcy. Miasto nie radzi sobie z promocją na świecie. Potrzebujemy kadr i finansowania. Uczelnie dostają z centrali niecałą połowę tego, co muszą wydać. Dlatego postanowiliśmy się zorganizować. Podpiszemy memorandum: rektor UEK, korporacje (poprzez ABSL) oraz miasto. Stworzymy fundusz wspierający kształcenie kadr dla rozwoju Krakowa.
Stanisław Mazur: – Ważne, by biznes widział w tym zwrot. Także z wielkich inwestycji, takich jak metro. Wszyscy partnerzy muszą mieć powód, by chcieć grać w tej najwyższej lidze.
Prof. Łukasz Mamica: – Wsparcie firm może przybrać formę dedykowanych programów, co już testujemy na UEK. Jednak na poziomie miejskim musi to być obudowane szerzej, m.in. poprzez politykę przestrzenną. Za chwilę ludzie przestaną przyjeżdżać do Krakowa, zabraknie absolwentów. Potrzebujemy „nowego miasta” – dostępnego dla młodych i rozwiązującego problemy demograficzne. Bez zaangażowania deweloperów i mądrego planowania przestrzennego nie wygramy samymi płacami.
Adam Penkala (Velis Real Estate Tech): – Walka na płace już się skończyła, rynek się ustabilizował. Dziś problemem jest brak odpowiednich umiejętności. Bijemy się już nie o mieszkańców Krakowa, ale o talenty z całego świata.
Aldo Vargas-Tetmajer (Związek Miast Polskich): – Kraków ma potencjał mieszkaniowy w aglomeracji. Jeśli jednak głównym graczem pozostaną korporacje, a nie startupy i kreatywny lokalny biznes, rynek zostanie „skanibalizowany”. Inspiracją powinien być tu model izraelski.
Stanisław Mazur: – Co możemy zrobić? Na świecie zrywa się z mitem, że tylko uczelnie generują innowacje – to rola korporacji i startupów. Uczelnie to centra nauki. Musimy jednak zadbać o jakość życia: mobilność, metro, zieleń, mieszkania. Potrzeba śmiałości. Zapraszamy do rozmowy wszystkie strony: duży i mały biznes, deweloperów oraz świat nauki.

Jeszcze nie ma komentarzy