„Siła obecności: więcej niż Pierwsza Dama”. Spotkanie z Panią Prezydentową Jolanta Kwaśniewska w Krakowie
„Oczekiwania w stosunku do małżonki pierwszej osoby w państwie były gigantyczne” – tłumaczyła Pani Prezydentowa Jolanta Kwaśniewska w rozmowie z profesor Dominiką Dudek. Uczestnicy spotkania z cyklu „Rozmowy o Człowieku” poznali blaski i cienie pracy i życia pary prezydenckiej. A także filozofię zaangażowania społecznego i charytatywnego, które tak trwale ukształtowało w Polsce rolę i zadania Pierwszej Damy.
– Jest Pani postacią niezwykłą i fascynującą. Niezwykłość ta wynika także ze szczególnego sposobu, w jaki pełniła Pani tę wspaniałą funkcję i służbę bycia Pierwszą Damą. Kiedy zrodziła się ta idea, by wykorzystać ten wspaniały i trudny czas, by zrobić tak dużo dobrego? – pytała prof. Dominika Dudek, otwierając spotkanie. Jak podkreśliła Pani Prezydentowa, osobiście była przeciwna startowi męża w kampanii wyborczej. Decyzja ta zapadła niedługo po zakończeniu udziału małżonka w pracach Komisji Konstytucyjnej, co dawało nadzieję na stabilizację życia rodzinnego i zawodowego.
Sam wynik głosowania był zaskoczeniem. – Byłam tylko i wyłącznie małżonką Aleksandra Kwaśniewskiego, który wygrał wybory. Mój Tata, który żył zgodnie z dewizą „Bóg, Honor, Ojczyzna”, pochodził z kresowej rodziny przy wszystkich tego komplikacjach, w tym wywiezienia na Syberię, napisał do mnie piękny list. „Córeńko, zrób wszystko, żeby zasłużyć na ludzki szacunek”. To od samego początku stało się mottem moich działań.
Pani Prezydentowa spotkała się z rzeczywistością oczekiwań społecznych w sytuacji, w której jej zadania nie były określone, ani tradycją urzędu, ani formalnie. – W Polsce w odróżnieniu od bardzo wielu innych krajów, tam gdzie demokracja okrzepła i było wiadomo w jakich ramach może funkcjonować pierwsza dama, takich zasad nie było. Nie było nawet gabinetu pierwszej damy – wspominała Pani Prezydentowa. – To był moment, kiedy zaczęłam się zastanawiać nad tym, co mogę robić. Miałam niesamowity zapał, uważałam, że jeśli zacznę coś robić, to muszę to robić z sensem i na mądrą skalę. Jestem zwolenniczką sprawczości – dodała.
Z tygodnia na tydzień rosła ilość korespondencji adresowanej do Pałacu Prezydenckiego. – Oczekiwania w stosunku do małżonki pierwszej osoby w państwie były gigantyczne. Od samego początku istniała wiara w omnipotencję – tłumaczyła Pani Prezydentowa. Najwięcej listów i osobistych próśb dotyczyło pomocy dzieciom, zwłaszcza w zakresie finansowania zabiegów przeszczepu szpiku kostnego – Doszłam do wniosku, że to co powinnam zrobić, to założyć fundację, czyli mieć realny wpływ i kreować takie programy i projekty, które będą rozwiązaniami systemowymi. (…) Uznałam, że pierwszą rzeczą, którą chce zrobić, to zaangażowanie w zbiórkę środków na onkologię dziecięcą. Tak, by można było zorganizować jak najwięcej operacji przeszczepu szpiku kostnego.
Był to czas krzepnięcia instytucji demokratycznych i transformacji gospodarczej, a więc także i rynku medialnego. Wybór na urząd prezydenta oznaczał dla całej rodziny utratę prywatności. Pojawili się w Polsce pierwsi paparazzi, a także zagrożenia bezpieczeństwa dotykające parę prezydencką, jak i córkę, Aleksandrę. Kontynuacja zwykłej szkolnej nauki i kontaktów z rówieśnikami wymusiła nowe, kreatywne rozwiązania. – Wyrobiłam dla Oli legitymację szkolną na moje panieńskie nazwisko. Więc gdziekolwiek Ola jeździła, to nikt nie wiedział, że to Ola Kwaśniewska, córka prezydenta – wspominała Pani Prezydentowa.
Rola Pierwszej Damy dawała równocześnie możliwości zaangażowania w działania na rzecz społeczeństwa, budowania świadomości społecznej wokół najbardziej palących wówczas problemów, a także współtworzenia obrazu Polski i Polaków poza granicami kraju. To także sens realizowanych inicjatyw międzynarodowych. Jednym z pierwszych, tak złożonych projektów było zaangażowanie w przełamywanie nieufności między młodymi Chorwatami, Serbami i Bośniakami, tuż po wojnie w Bośni i Hercegowinie.
Jak tłumaczyła Pani Prezydentowa, model zaangażowania i obecności w sferze publicznej był dla niej zawsze kwestią osobistej autentyczności, konsekwencji i wiarygodności. Dlatego też nie zmienił się po zakończeniu drugiej kadencji męża. Zdobyte doświadczenia mogą być, są i powinny być ciągle wykorzystywane w pracy na rzecz społeczeństwa.
– Musimy walczyć o demokrację, bo demokracja nie jest dana raz na zawsze. Wolność nie jest dana raz na zawsze, nawet jeśli tak się wydawało. Potem, przy zmianach władzy, okazało się, że przychodzą osoby wyznające inne wartości, odwracający się plecami do wartości, które były w naszym życiu najważniejsze. Okazało się, że to, co z takim mozołem Polki i Polacy budowali, może być burzone. To w wymiarze osobistym było dla mnie za każdym razem wbiciem noża w serce – powiedziała Pani Prezydentowa.
„Rozmowy o Człowieku” to autorski cykl spotkań prof. Dominiki Dudek, psychiatry, badaczki i wykładowczyni, realizowany we współpracy z Polską Akademią Umiejętności oraz Stowarzyszeniem Lepszy Kraków. Zachęcamy do zapoznania się z galerią zdjęciową, dokumentującą spotkanie i wideotransmisją!


















Jeszcze nie ma komentarzy