Praca w Krakowie. Czy powinniśmy się bać?

Jak wyglądać będzie przyszłość biznesu w Krakowie? Czy nadciąga kryzys sektora usług dla biznesu? Jak miasto może wspierać tworzenie miejsc pracy? Na te pytania odpowiadali goście debaty zorganizowanej przez Stowarzyszenie Lepszy Kraków: Agata Stremecka (Four Reasons), Joanna de Brower (TOR-KRAK, Eltram), Przemysław Roth (ASPIRE), Sławomir Kumka (IBM Software Lab, ABSL) i prof. Stanisław Mazur (I z-ca prezydenta Krakowa). Dyskusję poprowadził red. Zbigniew Bartuś.

Przestańmy się straszyć sztuczną inteligencją. Bo firm, które mogłyby zwinąć się przez AI już od 10 lat w Krakowie nie ma. Wyniosły się na tańsze rynki. Pytanie: gdzie powinniśmy być za 10 lat? O tym powinniśmy rozmawiać. To głos Przemysława Rotha ze stowarzyszenia ASPIRE, zrzeszającego najważniejsze firmy i korporacje usług dla biznesu w Krakowie. - Chcemy wejścia do innej ligi i zmieniamy myślenie. Musimy mieć wizję i śmiałość jej realizowania – podkreślił prof. Stanisław Mazur, I zastępca prezydenta Krakowa.

Debatę pt. „Praca w Krakowie i najwyższe zarobki w Polsce: czy są powody do obaw?” 17 lutego w krakowskim „Klubie pod Jaszczurami” zorganizowało Stowarzyszenie Lepszy Kraków. Pretekst był: w ostatnich tygodniach w mediach gorąco było o krakowskim rynku pracy. „Kraków przebił Warszawę”, „Zarobki w Krakowie dorównują włoskim” - to medialne nagłówki z ostatnich miesięcy. Pojawiały się też całkowicie inne: „Kraków. Duże zwolnienia grupowe”, „Nie można wykluczyć kolejnej fali”.

Kraków traci czy zyskuje?

Spotkanie poprowadził Zbigniew Bartuś, dziennikarz ekonomiczny, redaktor i publicysta. - Pamiętam czas, kiedy Kraków marzył o tym, czym jest dziś. Jeśli ktoś 20 lat temu powiedziałby, że będziemy dziś w tym miejscu, w którym jesteśmy, to byłby szaleńcem. Wtedy. A Kraków ma dziś swój platynowy wiek – zauważył Bartuś. - Bo czy my mamy dziś konkurować na światowym rynku niską płacą? I za wszelką cenę trzymać niskie płace i tych, którzy płacą mniej? Kraków jest wielkim odkurzaczem. Zasysa talenty, rośnie. Kraków, Warszawa i Wrocław zasysa 2,5 razy więcej przyjezdnych niż tych urodzonych w mieście – podkreślił prowadzący debatę.

- Kraków jest pięknym miastem, choć globalne firmy nie decydują się na to, żeby zainwestować tu, bo jest piękny. Ale z jakiegoś powodu Kraków jest lepszym miejscem do prowadzenia takich działalności niż Lizbona. Powiem tylko, że w Polsce 30 procent doktorantów to Kraków. A każdy doktorant to taki mikroprzedsiębiorca, który musi się utrzymać, chce się rozwijać, ma aspiracje – mówił Przemysław Roth z ASPIRE.

A co z juniorami w IT? Na to pytanie odpowiedział Sławomir Kumka, dyrektor rozwoju oprogramowania i dyrektor zarządzający IBM Software Lab w Polsce, działający w ABSL, organizacji reprezentującej sektor nowoczesnych usług biznesowych w Polsce. - Udało się nam dość do momentu, że w IBM w Krakowie będzie jednym z czterech centrów rozwoju sztucznej inteligencji. Wciąż jesteśmy jednym z lepszych miejsc jeśli chodzi o programistów i matematyków. Zatrudniamy głównie absolwentów studiów. Kiedyś patrzyliśmy na to, czy ktoś zna język java. Dziś na to, jak szybko potrafi się uczyć. I zatrudniamy też techników programistów, nie tylko absolwentów studiów. Powiem, że znaleźć pracę na rynku programistów jest łatwiej tym, którzy mają szerszą wiedzę, nie tylko tę specjalistyczną – powiedział Kumka.

Polska mniej atrakcyjna?

Czy świat ma już dość Polski, bo się wyczerpała? Tu odpowiedziała Agata Stremecka, prezes Four Reasons, związana z biznesami jednego z największych polskich przedsiębiorców, Michała Sołowowa. - Na świecie wciąż jesteśmy postrzegani jako kraj, który po roku 1989 odniósł sukces. Możemy się tym cieszyć, ale nie możemy się tylko cieszyć. Demografia i energetyka są kluczowymi tematami dla Polski. I mamy też pułapkę populizmu. Do tego kłopotem Polski i Krakowa jest dług, a bardziej jego struktura. Bo koszty obsługi tego długu są ogromne i to już dziś – podkreśliła Stremecka.

- My funkcjonujemy głównie na rynku infrastrukturalnym – tłumaczyła ekonomistka Joanna de Brower z TOR-KRAK, członkini zarządu Eltram, działająca też w Business Centre Club i Izbie Przemysłowo-Handlowej w Krakowie. - A to rynek mocno związany z sektorem publicznym. Dlatego tematem dla nas jest na przykład metro. W IPH mamy bardzo dużo firm, które mogłyby się w to zaangażować – podkreśliła.

- Przez lata na Kraków patrzeliśmy przez pryzmat turystyki. Ale to nie jest sektor, który daje wielkie pieniądze i wiele zarabia. Co z resztą krakowskiego biznesu? – pytał Zbigniew Bartuś. - Staram się myśleć o Krakowie tak – odpowiedział prof. Stanisław Mazur – żeby znaleźć nową gospodarkę. Żeby to, co przez lata wydawało się niemożliwe, stało się możliwe. Że jeśli mamy ten złoty róg, to go wykorzystajmy. Chcemy więcej, więc to nie tylko miasto, w którym dobrze się zarabia i dobrze się żyje. Chcemy wejścia do innej ligi i zmieniamy myślenie. Musimy mieć wizję i śmiałość jej realizowania.

To projekt metra, ale także zaopatrzenie w energię. Bez SMR, małej elektrowni atomowej, to się nie zdarzy. „Wiemy, że mamy bardzo drogie mieszkanie. Dlatego racją stanu Krakowa będzie też mieszkalnictwo” – podkreślił I zastępca prezydenta Krakowa.

- Metro to nie tylko dziura w ziemi. To impuls – dodał red. Bartuś. - Metro jest dobrym przykładem transformacji miasta. Ale zabiegamy też o duże projekty – tłumaczył prof. Mazur – jak siedziba Europejskiej Agencji Kosmicznej. Czy się uda? Nie wiem. Ale wiem, że trzeba walczyć o projekty, które mogą przyciągać i rozwijać się z efektem kuli śniegowej.

Miasto otwarte na biznes

Co miasto i uczelnie mogłyby robić lepiej, żeby i biznes miał się lepiej? - Dobrym przykładem jest to, jak zarządzamy transformacją technologiczną. ABSL od dawna mówi o tym, że ta transformacja się dzieje. Nie jesteśmy już tanią lokalizacją. Ale jesteśmy bardzo tanią lokalizacją jeśli chodzi o wartość dodaną – zauważył Sławomir Kumka

- Pomyślmy, co my, biznes, możemy zrobić dla Krakowa. Jestem związany z biznesem i pierwszy raz widzę, że władze miasta są tak otwarte na biznes – podkreślił Przemysław Roth. - Po raz pierwszy zrobiliśmy badania z władzami miasta, z urzędem pracy i uczelniami. Wyszło w nich, że tylko 14 proc. absolwentów pracuje u nas. To tylko przykład, bo tej współpracy jest więcej; po raz pierwszy w historii.

- Mam wrażenie, że większość polskich urzędów jest skierowane na wewnętrzne procesy. Przez lata byłem bliżej uczelni, bliżej biznesu - dodał Mazur. - Kiedyś Wałęsa, pamiętacie, powiedział, że będziemy drugą Japonią. Teraz czytamy o tym w niemieckich i brytyjskich mediach. I dziś jesteśmy w tej transformacji wielkiej znów. Ona jest nie tylko w sferze technologii, ale w sferze emocji. Każdy z nas ma kawałek tej recepty, namawiam, żeby ją poskładać.

Rybitwy i demografia

Nie zabrakło także dyskusji z udziałem uczestników spotkania. Postawione pytania koncentrowały się na przestrzeni i ludziach. Przestrzeni dla krakowskiego biznesu i kryzysu demograficznego, rysującego się już na horyzoncie.

- W Krakowie zameldowanych jest ponad 800 tys. osób. Ale mieszka ponad milion. Kraków ma największą w Polsce zdolność przyciągania mieszkańców. Z raportu urzędu marszałkowskiego wynika, że Małopolanie chcą emigrować do Krakowa. I nie tylko Małopolanie – powiedział prof. Mazur. Jak podkreślił, z projektowanej obecnie strategii Kraków to „miasto na 1,2-1,3 miliona mieszkańców. Tak powinniśmy projektować dzielnice, strefy przemysłowe - również Rybitwy i Płaszów. Planujemy większy Kraków”.

Przejdź do serwisu

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi.

Newsletter

Bądź na bieżąco i dopisz się do naszej listy mailingowej.

Chcesz się z nami skontaktować? Wypełnij formularz, zadzwoń lub po prostu przyjdź. Zapraszamy.

Masz pomysł na lepszy Kraków?

Napisz do nas. Pomożemy!